Dominik Kopaczek
15 maj 2026

Większość firm dowiaduje się o awarii w najgorszy możliwy sposób: od zdenerwowanego klienta/pracownika lub np. po analizie raportów sprzedaży, które nagle przestały rosnąć. To klasyczny monitoring pasywny – reagowanie na pożary, które już trwają.
Współczesny biznes wymaga jednak podejścia proaktywnego. Tutaj do gry wchodzi monitoring syntetyczny aktywny, realizowany przez system MATE.
Czym jest monitoring syntetyczny „aktywny”?
W przeciwieństwie do tradycyjnych metod, monitoring aktywny nie czeka na ruch prawdziwego użytkownika, natomiast sam generuje ruch np. w przypadku strony e-commerce loguje się, wyszukuje produkty, dodaje je do koszyka i przechodzi do płatności.
MATE może generować ruch cyklicznie (co kilka minut, godzin, dni), na żądanie, albo na podstawie trigerru/wyzwolenia z własnych PipeLineów w trakcie nowych wdrożeń aplikacji/narzędzi, które używasz - w zależności od potrzeb.
Kluczowa obietnica: Wielowarstwowa weryfikacja
Warstwa UI: Czy po kliknięciu “Zamów” w interfejsie użytkownika pojawił się odpowiedni komunikat?
Bazy danych (SQL): Czy po kliknięciu „Zamów” w bazie pojawił się odpowiedni wpis?
System plików: Czy raporty i pliki wsadowe generują się poprawnie?
MATE nie sprawdza tylko „czy serwer działa", ale czy cały proces jest sprawny - weryfikuje poprawność działania, czas wykonania każdego kroku oraz występowanie błędów.
W razie regresji lub niepowodzenia system, zgodnie z konfiguracją Scenariusza przez użytkownika, automatycznie pobiera screenshot i trace, a następnie zgłasza alarm SMS/e-mail. Jeśli sytuacja tego wymaga, MATE nagrywa przebieg incydentu.
Dzięki temu zespół techniczny od razu wie o usterce oraz wie dokładnie, gdzie ona nastąpiła. Taki system pozwala uniknąć ogromnych strat finansowych oraz odpływu klientów sfrustrowanych niedziałającą stroną.
MATE wspomaga nie tylko strony/aplikacje webowe (WWW), ale również aplikacje desktopowe (zarówno na Linux jak i na Windows). Pozwala to na wielofunkcyjny użytek narzędzia.
Udostępnij ten artykuł
